Co za otwarcie sezonu :)

Agnieszka Jerzyk / 15 kwietnia 2019

Więc, na początek dziękuje wszystkim za gratulacje 🙈i słowa wsparcia przed startem 😘Zaskakujecie mnie bardzo !! Jesteście niesamowici !!! 

A teraz mogę troszkę opowiedzieć o tym całym Ironmanie 70.3 Liuzhou. 

Dlaczego tu przyjechałam – bo jest pięknie. Bo w zeszłym roku w Liuzhou stoczyłam najcięższą walkę o zwycięstwo z trzech wygranych w IM 70.3. Przyjechałam bo chciałam znów sprawdzić się z Imogen Simmonds ( 6 rakieta świata 2018). Taki miałyśmy plan IMO:AGA 1:1. Imo nie mogła wystartować z powodu leczenia, które zabrania udziału w zawodach. 

Zawody czas start ▶️

Przed startem byłam pewna obaw. 

Bałam się samotnej podróży i wyścigu w tak ogromnych Chinach. 

Bałam się, bo był to mój pierwszy start sezonu. Bo startowałam na moim nowym rowerze Orbea, którego odebrałam na 2 dni przed wylotem bo zabrakło części do zamatowania kierownicy, która była na szybko ściągana. Na rowerze zrobiłam 2 luźne rozjazdy, 2h w Polsce i 20 km w Chinach. Bałam się że, rower choć mega wygodny to przy jeździe w tempie startowym i przy 90 km. mogę mieć problemy ze skurczami lub bólem pleców czy szyi. No i nie wiedziałam jak zachowają się moje nogi na biegu. Czy mój krok biegowy będzie normalny czy też będę biegła tip topkami 🤪. Poza tym wystartowałam też w nowej piance Zone3, którą przymierzyłam tylko raz kiedy ją dostałam. Startowałam w nowym kombinezonie startowym od Martombike 😊No i nowe koła sporo było tych nowości. Tak naprawdę, w domu mam jeszcze piękne buty Bont stworzone pod mój rower ale nie zdecydowałam się na start w nich z jednego powodu. Gdybym miała na rowerze kurcze nie wiedziałabym czy jest to związane z nową pozycją czy z ustawieniem bloków. Ale dobrze się stało bo start w takiej pogodzie w takich bucikach🙈oj bolałoby strasznie !!! 

Ale takiej pogody to nie spodziewał się nikt. W zeszłym roku owszem też padało ale chwile i nie tak intensywnie. A zaczęło już się od strefy zmian jak lunęło to po chwili byłam już cała mokra. Start też się opóźnił bo organizatorzy nie wiedzieli co zrobić. Padało tak mocno, że nie było wydać bojek a na jezdni były jeziora wody. Przez chwile dostaliśmy wiadomość, że pływanie zostanie odwołane. Ale po chwil sędziowie stwierdzili, że wtedy byłoby bardziej niebezpiecznie na rowerze bo każdy by chciał rozegrać tam wyścig. Dlatego czekaliśmy aż opady zluzują. 

Woda w rzece maila 19,8 stopnia wiec była przyjemna. Na zewnatrz temperatura sięgała myślę że około 23 stopni. Nie wchodziłam na rozgrzewkę bo nie wiedziałam kiedy start nastąpi. Opady trochę zluzowały i z około 25’ opóźnieniem ruszyli ruszyli faceci po piecu minutach my. Każda z nas popłynęła w innym kierunku. Rzeka jest naprawdę szeroka a bojki przy tym deszczu były dość słabo widoczne. Choć mi płynęło się  komfortowo i z nawigacją nie miałam problemu wyszłam z wody jako druga. Chyba trochę zabrakło mi rozgrzewki bo czułam jakby z czasem płynęło mi się lepiej. T1 poszła mi dość gładko i na rower wybiegałam odrazu za Kesley Withrow USA. Ale niestety przewagę straciłam na tym, że wyleciał mi rzep od buta z szlufki i musiałam go w czasie jazdy wsadzić. Schylanie się w czasie jazdy na rowerze na którym siedzi się 3 raz w konkretnym deszczu i majstrowanie lewą ręką w lewym bucie było wyczynem. Na szczęście w takich sytuacjach nie panikuje. Myślałam sobie Agnieszka spokojnie 😎odrobisz. 

Kiedy położyłam się na moim Oreo zaczęłam realizować swój plan. Jechałam swoje. Po 20’ byłam już na prowadzeniu. Mijając Kesley siadła mi na „koło”. Oczywiście nie lubię jak ktoś siedzi mi na kole, a raczej powinnam napisać że korzysta z mojego tunelu aerodynamicznego bo przy Kesley jechał cały czas motor. Od czasu do czasu próbowałam depnąć mocniej. Nic z tego, Kesley nie dawała się odczepić. Poza tym strasznie padało, jezdnia była pełna wody więc miało się uczucie jakby jechało się na kapciach, flakach czy jak to tam się w waszych rejonach mówi. Najważniejsze było by dojechać do mety całym. Nie chciałam kozaczyć. Momentami łapałam się na tym, że zbyt luzuje i przechodzę w tryb treningowy. Spada moc i prędkość. Zbliżałam się do nawrotu na kolejną rundę. Wiedziałam że jak nie uda mi się odczepić teraz Kesley to przejedzie ze mną cały rower. Dlatego rozbujałam rower do 400 wat, po czym pojechałam jakiś czas na 350 watach i udało się zgubić rywalkę. Byłam bardziej spokojna. Cały czas zastanawiałam jak zachowają się moje nogi po jeździe na Oreo. Na drugiej rundzie padało trochę mniej. Jechało się lżej i sporo szybciej. Koła niosły po szosie, czułam że jadę. Momentami deszcz znów walił mocno po plecach ale jezdnia nie pływała w wodzie. Ok cześć rowerowa poszła zgodnie z planem. Wbiegam ze spokojem sama ze sporą przewagą na bieg. Myślę sobie co teraz będzie ?? Pierwsze kroki po zejściu z roweru stawiam bardzo krótkie, zastanawiam się czy to kwestia tego że biegnę po bardzo śliskim mokrym marmurze czy to pozycja na rowerze. Odkładam rower biegnę    do namiotu, słyszę jak Emilia ( sympatyczna Polka, która mieszka 5 lat w Chinach i pracuje przy organizacji zawodów Tri IM w Chinach ) dopinguje mnie z zewnątrz: szybko, szybko dawaj. Zakładam moje niubalasie, lecę 👟. I, i , i 😁Czuję, że biegnę 😃!!! Moje nogi naprawdę biegną !!! W zeszłym roku moje bieganie choć było lepsze od tego z przed dwóch lat, nie było tym czego chcę i tym co mogę. A teraz czuję, że zbliżam się do światełka w tunelu. Bieg tu z Liuzhou nie był na 100%, bo nie da się biec maxa kiedy masz sporą przewagę, na trasie wszyscy Ci kibicują i chcesz im się odwdzięczyć piątka, uśmiechem, kiwaniem czy rozmową. Kiedy przemili Chińczycy jadący na skuterku z kamera nie raz zajeżdżają Ci drogę rozśmieszając cię. I kiedy ludzie, których znasz czy poznajesz mówią żebym bawiła się tym startem. Wszystko chłonęłam 🙂 Wiecie, że ja kocham się ścigać i odkrywać swoje emocje podczas startu. 

Wygrałam 🥳zrealizowałam swój plan. Nie spodziewałam się za żadne skarby, że w tym wyścigu, przy takiej pogodzie i bez rywalizacji ramie w ramie poprawię swój najlepszy czas. Jestem szczęśliwa 🙈😊 

A teraz podziękowania. 

Trener, dziękuje za przygotowanie mnie do startu. Przybijam pionę 🖐🏼mamy Personal Best. Wiem, że jeszcze we mnie drzemie sporo mocy i mam nadzieje, że będę chciała je z siebie wykrzesać. 

Emil, dziękuje za pomoc przed startem w organizacji wyjazdu, kiedy to ja budzę się ze wszystkim na ostatnią chwilę. Zabrałeś połowę moich nerwów 🙏🏼🤙🏼

Bike Leszno za nowy rower który jest super wygodny i najśliczniejszy ze wszystkich 🚲 

Idmar za umożliwienie mi wyjazdu na start i motywacyjnego kopa. 

Zone3 dziękuje za naprawdę najlepszą, najbardziej wygodne pianki w jakiej mogę pływać od kilku lat. Dziękuje za wiarę i długoletnią współprace 🥰 

Blachotrapez i Ciech za zaufanie i wsparcie w przygotowaniach do spełniania celów. 

NB – kocham Wasze startówki i stylówkę. Trenując z NB czuję, że muszę trzymać formę. W końcu w NB trenują najlepsi 😎

Martombike – mój strój triathlonowy  jak zwykle wzbudził spore zainteresowanie 👗Dzięki 😚

DT Swiss – dziękuje za super szybkie koła 😍Ja jestem zakochana !!! 

C plus – dodajemy waty 😏Dziękuje za startowy łańcuch. Jak założymy wózek będzie jeszcze więcej tych watów 😎

Gebhardt – cieszę się, że Was mam. Dziękuje za opiekę, takie przytulenie mnie do siebie 🤗

High5 – dziękuje za energię na start i szybkie uzupełnienie jej zaraz po w smacznym wydaniu 🥰Uwielbiam !!! 

Miasto Leszno i Real 64sto za to że nie pozwalacie mi odpuścić. Zawodnicy, koledzy z mojego klubu jak i inni stając na podium w swoich zawodach mobilizują mnie do tego by też je brać 💪🏼😁 

Dziękuje tym których spotykam na swojej drodze. Za rozmowy, porady, wsparcie i obecność w moim życiu. 

I jeszcze raz dziękuje Wam kibicom, ludziom, którzy są dla mnie największą motywacją i wsparciem.  

A moja rodzinka wie ,że kocham ich najbardziej na świecie !! ❤️

SHARE